(nie)codzienność

Skomentuj

Dziecko lifestyle Nasz czas
poczatkowe

„To co robisz codziennie, liczy się dużo bardziej, od tego co robisz od czasu do czasu” – Gretchen Rubin

Good job – myślę sobie, w amerykańskim stylu, patrząc na stertę, którą przed chwilą wyprasowałam.   Mogę się w końcu położyć spać. Słyszę jak mój kręgosłup robi pssss…. Mięśnie puszczają. Czuję się zmęczona, ale wbrew pozorom lubię to zmęczenie. Wiele dla mnie znaczy. Trzy lata temu też padałam pod koniec dnia, ale z perspektywy czasu wiem, że wtedy moje zmęczenie nie miało większego sensu. Wtedy moją codziennością były tabelki, wykresy, słupki, procenty, stos dokumentów do obrobienia, setki maili, dziesięciocentymetrowe obcasy (korporacyjny dress code – pfuuuu ), daty i deadline’y.

Obecnie moja codzienność ma około metr wysokości i 16 kg żywej wagi. Moja codzienność to 250 ml mleka co rano, 7 bajek, które trzeba przeczytać,  godziny wygłupów i dwie pary trampek.  Moja codzienność to trzy oberwane guziki i jedna dziura w spodniach. Moja codzienność to minimum 80 km drogi na zajęcia tygodniowo, dwa wylane jogurty, 4 kg klocków, które sprzątam co wieczór. Moja codzienność to 100 myśli „nie mam już sił, nie dam rady” i 101 myśli „kto jak nie ja”. Moja codzienność to hektolitry otartych łez i tona uścisków. Moja codzienność to niezliczona ilość „nie rób tego”, milion pytań dlaczemu? i nieskończoność miłości. Miałeś rację Tato, matematyka jest wszędzie.

5

I chociaż lubimy myśleć, że robimy coś nadzwyczajnego, to wiem że takich zmęczeń jak moje jest codziennie tyle, ile Mam na świecie pomnożone przez dwie spracowane ręce.

Czasem bywa jednak tak, że trzeba wyjść poza ramy swojej codzienności. Dla zdrowia psychicznego. Zrobić coś nietypowego, zjeść coś niezdrowego.

Piątek wieczór. Umawiam się z chłopakami na randkę. Randkę na mieście rzecz jasna. Późną wieczorową porą. Na usta nakładam mocny róż. Wskakuję w spodnie z dziurą. Jeszcze tylko szybko chwytam nożyczki tuż przed wyjściem z domu. Przecież ta dziura jest zdecydowanie za mała. Jeden zdecydowany ruch, jak się bawić to się bawić. Młodszego randkowicza pakuję do auta. Jedziemy na lotnisko odebrać Tatę-Męża. Ruszamy w miasto, a nawet w Trójmiasto. Nocny rajd zakończony zapiekankami. Skoro nie robimy tego codziennie to aż tak bardzo się to przecież nie liczy :)

„To co robisz codziennie, liczy się dużo bardziej, od tego co robisz od czasu do czasu” – Gretchen Rubin

Do zapamiętania !!!

671s3s2s4s

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>